Kiedy Gildartz Clive wszedł do domu, nie zastał żywej duszy. W domu panowała cisza. Nawet gdyby spały, to nie byłoby tak cicho. Coś było nie tak, on to wiedział. Kiedy podszedł, do kanapy zobaczył tylko jakieś igły na ziemi i krople krwi. Szybko zadzwonił na policję.
*****
Kilka minut później
Policja już zajęła się zabezpieczeniem terenu. Sprawą zajęli się, Gray Fullbuster i Juvia Lockster, cenieni śledczy i kryminolodzy. Zaczęli rutynowe działania.
*****
W tym samym czasie
Lucy i Cana doszły do siebie. Z przerażeniem stwierdziły, że są przykute do ściany. Klęczały na podłodze z rękami przykutymi w okolicach nadgarstków do ściany nad ich głowami i z kostkami przykutymi także do ściany. Siedziały tak naprzeciwko siebie jakiś czas uświadamiając sobie dopiero, w jakiej znajdują się sytuacji. Były przykute i zamknięte w lochach. Wszędzie unosił się zapach krwi i rozkladakących się zwłok oraz stęchlizy. Dookoła, po całym lochu, porozrzucane były szczątki ludzkie. Nagle do krat podeszła osoba ktora je porwała. Z uśmiechem psychopaty wymalowanym na buzi powiedziała:
- Witam drogie panie w moim "Krwawym Miasteczku". Mam nadzieję, że będziecie się świetnie bawić. Ahahahahaha...hahahahah...- śmiech tej osoby niusł się echem, po lochach, jeszcze przez długi czas. Dziewczyny były pzrerażone i zaskoczone, ponieważ osoba, która je pojmała, była w kręgu ich znajomych.
*****
Po kilku godzinach ta osoba wróciła, z wózkiem kelnerskim przykrytym jakąś płachtą.
*****
Tym czasem Gildartz Clive został wezwany na komendę w celu złożenia zeznań. Oprócz niego na komendzie zjawił się Natsu Dragneel. Gdy Natsu zeznawał, ojciec Cany siedział załamany na korytarzu. Obwiniał za to zniknięcie siebie i Dragneel'a. Siebie za to, że nie wziął w tedy dziewczyn ze sobą i zostawił je same w domu, a Natsu za to, że rzucił Lucy. Gdyby tego nie zrobił, Heartphilia by się tak nie załamała, a on mógłby jej pomóc przebrnąć, przez te wszystkie zakrwawione listy. Jednak trapiło Clive'a coś jeszcze. Od kiku miesięcy, regularnie znikali jego sąsiedzi. To było dziwne. Kiedy Natsu skończył zeznawać, podszedł do niego Gildartz i powiedział:
- Ty, Dragneel. Wiesz że to twoja wina?- powiedział zdenerwowany Gildartz.
- Ale co moja wina?Nie rozumiem.-odpowiedział z dziwnym spokojem, jak na sytuację, Natsu.
- To twoja wina, że porwali Lucy i Cane. Gdybyś nie rzucił Lucy, wszystko byłoby okej. Ona by miała w tobie oparcie w tych trudnych dla niej chwilach. Nadal nie rozumiesz o czym mówię?
- Rozumiem i uważam, że to bezpodstawne oskarżenia.- odpowiedział z dumą w głosie- Kiedy mnie porwali musieli mi coś zrobić, bo straciłem pamięć. Jednak pamiętałem jedną rzecz. Tą rzeczą, a raczej uczuciem była miłość do Lisanny. Nie wiem dlaczego byłem z Lucy, ale skoro zapamiętałem to uczucie to znaczy, że musi być ono mocne i praw...-Nie zdołał dokończyć ponieważ ojciec Cany, dosłownie, wgniutł jego głowę w ścianę. W tedy stało się coś niesamowitego. Natsu wróciła pamięć. Kiedy Clive powiedział Natsu co się stało, ten nie chciał mu wierzyć. Jednak kiedy Erza Scarlet potwierdziła słowa Gildartza, Dragneel nagle powiedział:
- Dziękuję ci. Dzięki tobie wszystko pamiętam i wiem kto mnie porwał oraz mam podejrzenia kto porwał osoby które są dla nas najważniejsze.
*****
Tym czasem w lochach nasza postać "zabawiała się"z Lucy i Caną. Biła je biczem, cięła nożami, drapała rękawiczkami z pazurami. Jednak swoją uwagę skupiła głuwnie na Lucy. To właśnie ona najbardziej była pocharatana, po cięta, poraniona. Kiedy straciła przytomność, postać skończyła.
- "Bo co to za przyjemność znęcać się nad nieprzytomnymi"- pomyślała Cana. Postac w tym czasie odłożyła narzędzia na wózek i wyszła wraz z nim z lochu mówiąc na "dobranoc":
- Dobranoc moje skarbeńki. Mam nadzieję, że się Wam podobało...- tu zrobiła pałzę i przeraźliwie się uśmiechnęła. - Jutro też się zobaczymy. A teraz muszę już iść. Dobranoc.- To powiedziawszy zamknęła loch. Alberona zaczęła wołać do Heartphili przez łzy:
- Lucy, obudź się proszę! Nie rób mi tego, nie zostawiaj mnie samej!
- Przecież wiesz, że nigdy bym tego nie zrobiła.- powiedziała Lucy przez łzy. Cana i Lucy zostały same. Znowu czekały je godziny niepewności.
*****
Na dzisiaj koniec. Jeśli widzicie jakieś błędy, proszę pisać w komentarzach. Do następnego rozdziału,
~Mira~
*****
Kilka minut później
Policja już zajęła się zabezpieczeniem terenu. Sprawą zajęli się, Gray Fullbuster i Juvia Lockster, cenieni śledczy i kryminolodzy. Zaczęli rutynowe działania.
*****
W tym samym czasie
Lucy i Cana doszły do siebie. Z przerażeniem stwierdziły, że są przykute do ściany. Klęczały na podłodze z rękami przykutymi w okolicach nadgarstków do ściany nad ich głowami i z kostkami przykutymi także do ściany. Siedziały tak naprzeciwko siebie jakiś czas uświadamiając sobie dopiero, w jakiej znajdują się sytuacji. Były przykute i zamknięte w lochach. Wszędzie unosił się zapach krwi i rozkladakących się zwłok oraz stęchlizy. Dookoła, po całym lochu, porozrzucane były szczątki ludzkie. Nagle do krat podeszła osoba ktora je porwała. Z uśmiechem psychopaty wymalowanym na buzi powiedziała:
- Witam drogie panie w moim "Krwawym Miasteczku". Mam nadzieję, że będziecie się świetnie bawić. Ahahahahaha...hahahahah...- śmiech tej osoby niusł się echem, po lochach, jeszcze przez długi czas. Dziewczyny były pzrerażone i zaskoczone, ponieważ osoba, która je pojmała, była w kręgu ich znajomych.
*****
Po kilku godzinach ta osoba wróciła, z wózkiem kelnerskim przykrytym jakąś płachtą.
*****
Tym czasem Gildartz Clive został wezwany na komendę w celu złożenia zeznań. Oprócz niego na komendzie zjawił się Natsu Dragneel. Gdy Natsu zeznawał, ojciec Cany siedział załamany na korytarzu. Obwiniał za to zniknięcie siebie i Dragneel'a. Siebie za to, że nie wziął w tedy dziewczyn ze sobą i zostawił je same w domu, a Natsu za to, że rzucił Lucy. Gdyby tego nie zrobił, Heartphilia by się tak nie załamała, a on mógłby jej pomóc przebrnąć, przez te wszystkie zakrwawione listy. Jednak trapiło Clive'a coś jeszcze. Od kiku miesięcy, regularnie znikali jego sąsiedzi. To było dziwne. Kiedy Natsu skończył zeznawać, podszedł do niego Gildartz i powiedział:
- Ty, Dragneel. Wiesz że to twoja wina?- powiedział zdenerwowany Gildartz.
- Ale co moja wina?Nie rozumiem.-odpowiedział z dziwnym spokojem, jak na sytuację, Natsu.
- To twoja wina, że porwali Lucy i Cane. Gdybyś nie rzucił Lucy, wszystko byłoby okej. Ona by miała w tobie oparcie w tych trudnych dla niej chwilach. Nadal nie rozumiesz o czym mówię?
- Rozumiem i uważam, że to bezpodstawne oskarżenia.- odpowiedział z dumą w głosie- Kiedy mnie porwali musieli mi coś zrobić, bo straciłem pamięć. Jednak pamiętałem jedną rzecz. Tą rzeczą, a raczej uczuciem była miłość do Lisanny. Nie wiem dlaczego byłem z Lucy, ale skoro zapamiętałem to uczucie to znaczy, że musi być ono mocne i praw...-Nie zdołał dokończyć ponieważ ojciec Cany, dosłownie, wgniutł jego głowę w ścianę. W tedy stało się coś niesamowitego. Natsu wróciła pamięć. Kiedy Clive powiedział Natsu co się stało, ten nie chciał mu wierzyć. Jednak kiedy Erza Scarlet potwierdziła słowa Gildartza, Dragneel nagle powiedział:
- Dziękuję ci. Dzięki tobie wszystko pamiętam i wiem kto mnie porwał oraz mam podejrzenia kto porwał osoby które są dla nas najważniejsze.
*****
Tym czasem w lochach nasza postać "zabawiała się"z Lucy i Caną. Biła je biczem, cięła nożami, drapała rękawiczkami z pazurami. Jednak swoją uwagę skupiła głuwnie na Lucy. To właśnie ona najbardziej była pocharatana, po cięta, poraniona. Kiedy straciła przytomność, postać skończyła.
- "Bo co to za przyjemność znęcać się nad nieprzytomnymi"- pomyślała Cana. Postac w tym czasie odłożyła narzędzia na wózek i wyszła wraz z nim z lochu mówiąc na "dobranoc":
- Dobranoc moje skarbeńki. Mam nadzieję, że się Wam podobało...- tu zrobiła pałzę i przeraźliwie się uśmiechnęła. - Jutro też się zobaczymy. A teraz muszę już iść. Dobranoc.- To powiedziawszy zamknęła loch. Alberona zaczęła wołać do Heartphili przez łzy:
- Lucy, obudź się proszę! Nie rób mi tego, nie zostawiaj mnie samej!
- Przecież wiesz, że nigdy bym tego nie zrobiła.- powiedziała Lucy przez łzy. Cana i Lucy zostały same. Znowu czekały je godziny niepewności.
*****
Na dzisiaj koniec. Jeśli widzicie jakieś błędy, proszę pisać w komentarzach. Do następnego rozdziału,
~Mira~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz