sobota, 19 września 2015

One-Shot Natsu×Grey

Tego One-Shot-a dedykuję:
-giMli-. Mam nadzieję, że się spodoba.
                        *****
Cześć! Nazywam się Natsu Dragneel. Mam 20 lat. Jestem na drugim roku studiów na Uniwersytecie Prawa w Magnolii. Może to zabrzmieć dziwnie, ale od dłuższego czasu podkochuję się w moim koledze z ławki. Nazywa się Grey Fullbuster. Myślę, że nie odwzajemnia tego uczucia, bo co chwilę lepi się do niego jakaś dziewczyna.
                      *****
23.12.2014 r. Godzina 19:00
Wracałem do domu od kolegi, kiedy nagle, minął mnie Gray. Moje serce zaczęło szybciej bić, zacząłem się stresować i pocić. Mój oddech przyspieszył, kiedy do mnie zagadał:
- Siema stary, co tam u ciebie słychać? -zapytał jakby nigdy nic.
- Spoko, a u ciebie?- zapytałem lekko drżąc.
- Ujdzie. Mam pytanko. Czy zechciałbyś do mnie wpaść na chwilę? Trochę mi głupio, ale mam problem z jednym zadaniem. Mógłbyś mi pomóc? -zapytał lekko się rumnieniąc.
- Nie ma sprawy. -to powiedziawszy, zwróciliśmy się w stronę jego domu. Szliśmy dobre kilka minut. Kiedy dotarliśmy na miejsce moim oczom ukazała się niesamowicie piękna i stara kamienica. Weszliśmy do środka. Mieszkanie Grey'a mieściło się na drugim piętrze. Weszliśmy do środka. Była to mała kawalerka, bardzo skromna, lecz gustownie urządzona. Grey zapalił światło i pokazał mi zadanie, z którym miał problem. Pomogłem mu je wykonać. Kiedy skończyliśmy je rozmlwiązywać, Grey nalegał abym został jeszcze chwilę, bo chce mi coś wyznać:
- Wiesz Natsu- zaczął niepewnie się rumieniąc- ja muszę ci to powiedzieć. Dłużej nie mogę tego ukrywać. Jja...cciię...ko- nie zdążył dokończyć, gdyż kula przeszyła jego ciało. Opadł w moje ramiona. Grey powoli tracił przytomność. Próbowałem zatamować krwawienie. Za nim stała jego siostra, Juvia Fullbuster z pistoletem w ręce. Zaczęła ze łzami w oczach do mnie mówić:
- Jja... nnie mogłam patrzeć, jjak... on... cierpi przez swoje poglądy. JJa... nie mogłam patrzeć, jjaak... on... patrzy na ciebie z pożądaniem w oczach. ON JEST MÓJ, TYLKO MÓJ!! SŁYSZYSZ?!!! Ddllattego, go zabiłam.- Po wypowiedzeniu tych słów strzeliła sobie w skróń. Byłem w szoku. Nie rozumiałem co się tutaj dzieje, w tedy Grey podniósł się, mimo bólu i namiętnie wpił mi się w usta. Po czym wypowiedział swoje ostatnie słowa:
- Natsu kocham cię. Zawsze cię kochałem, od samego początku naszej znajomości. Pamiętaj o tym.- i właśnie w tedy, jego ciało bezwładnie opadło w moich objęciach.
                         *****
Wieeeeeele lat później
Teraz stoję nad twoim grobem z kwiatami w ręku i przypominam sobie twoje ostatnie słowa, a po moim policzku spływa pojedyncza łza.
KONIEC

"Krwawe Listy" Rozdział 3

Kiedy Gildartz Clive wszedł do domu, nie zastał żywej duszy. W domu panowała cisza. Nawet gdyby spały, to nie byłoby tak cicho. Coś było nie tak, on to wiedział. Kiedy podszedł, do kanapy zobaczył tylko jakieś igły na ziemi i krople krwi. Szybko zadzwonił na policję.
                         *****
Kilka minut później
Policja już zajęła się zabezpieczeniem terenu. Sprawą zajęli się, Gray Fullbuster i Juvia Lockster, cenieni śledczy i kryminolodzy. Zaczęli rutynowe działania.
                        *****
W tym samym czasie
Lucy i Cana doszły do siebie. Z przerażeniem stwierdziły, że są przykute do ściany. Klęczały na podłodze z rękami przykutymi w okolicach nadgarstków do ściany nad ich głowami i z kostkami przykutymi także do ściany. Siedziały tak naprzeciwko siebie jakiś czas uświadamiając sobie dopiero, w jakiej znajdują się sytuacji. Były przykute i zamknięte w lochach. Wszędzie unosił się zapach krwi i rozkladakących się zwłok oraz stęchlizy. Dookoła, po całym lochu,  porozrzucane były szczątki ludzkie. Nagle do krat podeszła osoba ktora je porwała. Z uśmiechem psychopaty wymalowanym na buzi powiedziała:
- Witam drogie panie w moim "Krwawym Miasteczku". Mam nadzieję, że będziecie się świetnie bawić. Ahahahahaha...hahahahah...- śmiech tej osoby niusł się echem, po lochach, jeszcze przez długi czas. Dziewczyny były pzrerażone i zaskoczone, ponieważ osoba, która je pojmała, była w kręgu ich znajomych.
                       *****
Po kilku godzinach ta osoba wróciła, z wózkiem kelnerskim przykrytym jakąś płachtą.
                         *****
Tym czasem Gildartz Clive został wezwany na komendę w celu złożenia zeznań. Oprócz niego na komendzie zjawił się Natsu Dragneel. Gdy Natsu zeznawał, ojciec Cany siedział załamany na korytarzu. Obwiniał za to zniknięcie siebie i Dragneel'a. Siebie za to, że nie wziął w tedy dziewczyn ze sobą i zostawił je same w domu, a Natsu za to, że rzucił Lucy. Gdyby tego nie zrobił, Heartphilia by się tak nie załamała, a on mógłby jej pomóc przebrnąć, przez te wszystkie zakrwawione listy. Jednak trapiło Clive'a coś jeszcze. Od kiku miesięcy, regularnie znikali jego sąsiedzi. To było dziwne. Kiedy Natsu skończył zeznawać, podszedł do niego Gildartz i powiedział:
- Ty, Dragneel. Wiesz że to twoja wina?- powiedział zdenerwowany Gildartz.
- Ale co moja wina?Nie rozumiem.-odpowiedział z dziwnym spokojem, jak na sytuację, Natsu.
- To twoja wina, że porwali Lucy i Cane. Gdybyś nie rzucił Lucy, wszystko byłoby okej. Ona by miała w tobie oparcie w tych trudnych dla niej chwilach. Nadal nie rozumiesz o czym mówię?
- Rozumiem i uważam, że to bezpodstawne oskarżenia.- odpowiedział z dumą w głosie- Kiedy mnie porwali musieli mi coś zrobić, bo straciłem pamięć. Jednak pamiętałem jedną rzecz. Tą rzeczą, a raczej uczuciem była miłość do Lisanny. Nie wiem dlaczego byłem z Lucy, ale skoro zapamiętałem to uczucie to znaczy, że musi być ono mocne i praw...-Nie zdołał dokończyć ponieważ ojciec Cany, dosłownie, wgniutł jego głowę w ścianę. W tedy stało się coś niesamowitego. Natsu wróciła pamięć. Kiedy Clive powiedział Natsu co się stało, ten nie chciał mu wierzyć. Jednak kiedy Erza Scarlet potwierdziła słowa Gildartza, Dragneel nagle powiedział:
- Dziękuję ci. Dzięki tobie wszystko pamiętam i wiem kto mnie porwał oraz mam podejrzenia kto porwał osoby które są dla nas najważniejsze.
                           *****
Tym czasem w lochach nasza postać "zabawiała się"z Lucy i Caną. Biła je biczem, cięła nożami, drapała rękawiczkami z pazurami. Jednak swoją uwagę skupiła głuwnie na Lucy. To właśnie ona najbardziej była pocharatana, po cięta, poraniona. Kiedy straciła przytomność, postać skończyła.
- "Bo co to za przyjemność znęcać się nad nieprzytomnymi"- pomyślała Cana. Postac w tym czasie odłożyła narzędzia na wózek i wyszła wraz z nim z lochu mówiąc na "dobranoc":
- Dobranoc moje skarbeńki. Mam nadzieję, że się Wam podobało...- tu zrobiła pałzę i przeraźliwie się uśmiechnęła. - Jutro też się zobaczymy. A teraz muszę już iść. Dobranoc.- To powiedziawszy zamknęła loch. Alberona zaczęła wołać do Heartphili przez łzy:
- Lucy, obudź się proszę! Nie rób mi tego, nie zostawiaj mnie samej!
- Przecież wiesz, że nigdy bym tego nie zrobiła.- powiedziała Lucy przez łzy. Cana i Lucy zostały same. Znowu czekały je godziny niepewności.
                          *****
Na dzisiaj koniec. Jeśli widzicie jakieś błędy, proszę pisać w komentarzach. Do następnego rozdziału,
~Mira~

środa, 16 września 2015

"Krwawe Listy" Rozdział 2

Kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam w nich czarną postać. Nie wiedziałam, czy to kobieta, czy mężczyzna. Po głowie krążyły mi różne myśli:
- Kto to jest? Zabije mnie teraz, czy kiedy indziej?
Nie mogłam odpędzić od siebie tych myśli. Postać podeszła do mnie i wręczyła mi list. Tym razem koperta była zakrwawiona. Zapytałam się tego kogoś:
- Kim jesteś i czego ode mnie chcesz?
Ono (narazie nie ujawnię płci postaci) powiedziało z psychicznym uśmiechem- Wkrótce się przekonasz - I odeszło.
Lucy załamana upadła na ziemię. Ze łzami w oczach otworzyła kopertę i przeczytała list. Jego treść zszokowała ją. Słysząc płacz sąsiadki, a zarazem najlepszej przyjaciółki Cana Alberona postanowiła do niej pójść. Razem z nią poszedł jej ojciec Gildartz Clive. Cana przytuliła przyjaciółkę I zaczęła ją pocieszać. Tymczasem pan Clive próbował się dodzwonić na policję. Jednak nie miał zasięgu, ponieważ burza wszystko zakłócała. Postanowił, że pojedzie na policję, a jego córka zostanie wraz z Lucy w jej domu. Obydwie przytaknęły. Kiedy ojciec Cany odjechał, przyjaciółki weszły do domu. Alberona zagotowała wodę i zaparzyła herbatę. Obydwie usiadły na kanapie. Lucy wciąż się trzęsła ze strachu. Nagle, nieopodal jej domu uderzył piorun. Podczas kiedy dziewczyny oślepił jego błysk, w pokoju pojawiła się jakaś postać. Lucy z przerażeniem stwierdza, że to ta sama osoba, która wręczyła jej list. Ono z psychicznym uśmiechem wyciągnęło zza pasa... Koniec. Film się urwał.
                         *****
W tym samym czasie.
Gildartz Clive składał zeznania na policji, Komendantowi Głównemu Policji w Magnoli, Erzie Scarlet oraz Starszemu Komendantowi Policji w Magnoli, Laxusowi Dreyarowi. Kiedy wracał do domu burza się uspokoiła. Kiedy wszedł na podwórko Lucy z przerażeniem stwierdził, że drzwi do domu są otwarte, a w środku nie ma żywej duszy.
                        *****
No więc to by było na tyle w tym rozdziale. Jeśli są jakieś błędy ortograficzne itp. to proszę piszcie w komentarzach. Od razu przepraszam za to, że tak nagle zmieniłam narrację z pierwszej na trzecią osobę, ale jakoś tak wyszło. Do zobaczenia w kolejnym rozdziale.
~Mira~

niedziela, 13 września 2015

"Krwawe Listy" Rozdział 1

Nazywam się Lucy Heartphilia. Mam 19 lat. Od kilku miesięcy dostaję listy z groźbami śmierci. Oczywiście zgłosiłam sprawę na policję, jednak oni nic nie mogą zrobić, ponieważ ten kto wysłał listy nie pozostawił żadnego materiału biologicznego. Jak na złość około miesiąc temu zaginął mój chłopak Natsu Dragneel. Polcja wciąż go szuka, lecz myślę że oni teraz szukają zwłok, a nie żywej osoby. To bardzo boli, bo ja wciąż mam nadzieję, że żyje i wróci do mnie.
                             *****
Był zimny i deszczowy, jesienny wieczór. Od zaginięcia Natsu minęły dwa miesiące. Siedziałam w fotelu, popijając herbatę i patrząc się pustym wzrokiem w szybę, kiedy nagle zadzwonił telefon. Podiosłam słuchawkę:
- Halo? Lucy Heartphilia z tej strony.
- Komendant Główny Policji w Magnoli Erza Scarlet.
- Aaa, to pani. Mogę w czymś pomoc?
- Mam dla pani wiadomość. Odnaleźliśmy pani chłopaka Natsu Dragneela.
- Naprawdę?!
- Proszę przyjechać na komendę.
- Oczywiście, zaraz tam będę!- rozłączyłam się. Pendem wybiegłam z domu. Odpaliłam silnik mojego samochodu i pojechałam na komendę. Byłam w tedy bardzo szczęśliwa, jednak całe szczęście ze mnie uleciało, gdy po dojechaniu na komendę okazało się, że Natsu stracił pamięć. Twierdził w tedy, że pamięta tylko to, że kocha Lizannę Strauss, moją najlepszą przyjaciółkę. Załamałam się. Mój były chłopak zaczął się spotykać z moją "najlepszą" przyjaciółką, która pomagała mu przypomnieć sobie jego przeszłość. Mnie zostawili samą zrozpaczoną po stracie chłopaka i bojącą się o własne życie.
                      *****
               Miesiąc później                     
                     
Kiedy już otrząsnęłam się z rozpaczy po zawodzie miłosnym, wróciłam do normalnego funkcjonowania. Wróciłam na studia, zaczęłam znów umawiać się z koleżankami na babskie wieczory itp. Jednak tak naprawdę było bardzo źle, bo listy z groźbami nie przestały przychodzić, a ich treść wręcz zaczęła być jeszcze bardziej groźna. Bałam się. Nie to zamało powiedziane. Byłam przerażona.
                         *****        
Sobotni wieczór, godzina 22:26.
Właśnie miałam się kłaść spać, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam z łóżka i powlokłam się do drzwi. Kiedy je otworzyłam mało nie zemdlalam.
                          *****
No więc to był mój pierwszy rozdział więc zabardzo nie wiem co napisać, choć nie powiem jestem z siebie dumna. Nigdy specjalnie nie przepadałam za polskim, a w szczególności za wypracowaniami, a tu proszę wzięłam się za pisanie kryminałów. No więc to by było na tyle. Do zobaczenia w kolejnym rozdziale.
~Mira~

Zamówienia na One-Shot'y

Jak już wiadomo z nagłówka, w komentarzach pod spodem możecie zamieszczać zamówienia na One-Shot'y. Prosiłabym abyście się podpisywali. Z góry dziękuję.
~Mira~

Witam na moim blogu!

Ohayo!
Z tej strony Mira. Jak już wiecie ten blog jest poświęcony kryminałom i horrorm. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.
~Mira~

Zapowiedź sagi: "Krwawe listy"

Magnolia, 9.08.678
Kochani Rodzice!
Piszę ten list do Was (choć wiem że go nie przeczytacie, w końcu jesteście martwi od wielu lat) aby poinformować Was, że ktoś mi grozi.
Błagam, pomóżcie mi. Ja tak strasznie się boję!
Wasza przerażona córka,
Lucy Heartfilia