Po tym jak Natsu wypowiedział te słowa:
"- Dziękuję ci. Dzięki tobie wszystko pamiętam i wiem kto mnie porwał oraz mam podejrzenia kto porwał osoby które są dla nas najważniejsze."- Gildartz zapałał nową nadzieją, na odnalezienie Cany. Wraz z Dragneel'em udał się do jego domu. Natsu nie był w swoim domu wieki. Odkąd zaczął spotykać się z Lisanną, mieszkał u niej. Kiedy weszli, pierwsze co zobaczyli to stertę kurzu i panujący w domu bałagan. Dom wyglądał od środka, jakby przeszedł w nim huragan. Jednak, tak naprawdę, ktoś czegoś szukał i widać było, że bardzo tego pragnie. Jednak Natsu nie mógł się nadziwić, co ktoś mógł od niego chcieć. Musiał się tego dowiedzieć, jednak dopiero wtedy, kiedy odnajdą dziewczyny. To było teraz najważniejsze.
*****
Tym czasem w lochach...
Po długich naradach Lucy i Cana doszły do wniosku, że osoba która je porwała jest dziewczyną, z ich kręgów znajomych. Jednak nie były w stanie po głosie rozpoznać kto to, ponieważ specjalnie zmieniał głos.
*****
W tym samym czasie w tajnym miejscu...
- Mówiłam ci " nie znęcaj się aż tak nad nimi jeśli mają posłużyć jako żywe testery", a teraz co! Jak mamy to na nich wypróbować, no słucham.- powiedziała jakaś kobieta dojrzałym głosem.
- Wyluzuj się kobieto, przecież mamy ich więcej. - powiedział wyluzowany, męski głos.
- On ma rację, z resztą co mnie to obchodzi? Ja tylko dostarczam wam żywy towar i tyle. A te dwie panienki wzięłam dla własnej przyjemności i satysfakcji.- powiedziała z szerokim uśmiechem oprawczyni.
- No dobrze, skoro się wszystko wyjaśniło, to może wracajmy do pracy, co?
*****
Tym czasem Natsu i Gildartz, zaczęli poszukiwania dziewczyn na własną rękę. Rozpoczęli je od przesłuchania sąsiadów młodych dam, jednak niewielu ich zostało, ponieważ regularnie byli uprowadzani. Jeszcze jak na złość łapani byli ci, którzy mogli mieć jakieś istotne informacje. Kiedy skończyli, postanowili przeszukać mieszkanie Lucy. Szukali czegokolwiek, co pomogło by w odnalezieniu Alberony i Heartphili. Nagle Dragneel trafił na dwa wielkie kartony wypełnione listami. W jednym z nich, były lisy zaadresowane do zmarłych rodziców Lucy, natomiast drugie pudło było wypełnione po brzegi listami z pogrużkami, groźbami śmierci. A wszystkie te listy łączyły dwie rzeczy:
1. Na wszystkich podpisywano się "Cichy Zabójca";
2. Wszystkie koperty były zaplamione krwią...
*****
Koniec na dziś. Przepraszam że rozdział może jest do bani, ale nie miałam weny. Jeśli ktoś widzi jakieś błędy proszę pisać w komentarzach. Do następnego rozdziału,
~Mira~
"- Dziękuję ci. Dzięki tobie wszystko pamiętam i wiem kto mnie porwał oraz mam podejrzenia kto porwał osoby które są dla nas najważniejsze."- Gildartz zapałał nową nadzieją, na odnalezienie Cany. Wraz z Dragneel'em udał się do jego domu. Natsu nie był w swoim domu wieki. Odkąd zaczął spotykać się z Lisanną, mieszkał u niej. Kiedy weszli, pierwsze co zobaczyli to stertę kurzu i panujący w domu bałagan. Dom wyglądał od środka, jakby przeszedł w nim huragan. Jednak, tak naprawdę, ktoś czegoś szukał i widać było, że bardzo tego pragnie. Jednak Natsu nie mógł się nadziwić, co ktoś mógł od niego chcieć. Musiał się tego dowiedzieć, jednak dopiero wtedy, kiedy odnajdą dziewczyny. To było teraz najważniejsze.
*****
Tym czasem w lochach...
Po długich naradach Lucy i Cana doszły do wniosku, że osoba która je porwała jest dziewczyną, z ich kręgów znajomych. Jednak nie były w stanie po głosie rozpoznać kto to, ponieważ specjalnie zmieniał głos.
*****
W tym samym czasie w tajnym miejscu...
- Mówiłam ci " nie znęcaj się aż tak nad nimi jeśli mają posłużyć jako żywe testery", a teraz co! Jak mamy to na nich wypróbować, no słucham.- powiedziała jakaś kobieta dojrzałym głosem.
- Wyluzuj się kobieto, przecież mamy ich więcej. - powiedział wyluzowany, męski głos.
- On ma rację, z resztą co mnie to obchodzi? Ja tylko dostarczam wam żywy towar i tyle. A te dwie panienki wzięłam dla własnej przyjemności i satysfakcji.- powiedziała z szerokim uśmiechem oprawczyni.
- No dobrze, skoro się wszystko wyjaśniło, to może wracajmy do pracy, co?
*****
Tym czasem Natsu i Gildartz, zaczęli poszukiwania dziewczyn na własną rękę. Rozpoczęli je od przesłuchania sąsiadów młodych dam, jednak niewielu ich zostało, ponieważ regularnie byli uprowadzani. Jeszcze jak na złość łapani byli ci, którzy mogli mieć jakieś istotne informacje. Kiedy skończyli, postanowili przeszukać mieszkanie Lucy. Szukali czegokolwiek, co pomogło by w odnalezieniu Alberony i Heartphili. Nagle Dragneel trafił na dwa wielkie kartony wypełnione listami. W jednym z nich, były lisy zaadresowane do zmarłych rodziców Lucy, natomiast drugie pudło było wypełnione po brzegi listami z pogrużkami, groźbami śmierci. A wszystkie te listy łączyły dwie rzeczy:
1. Na wszystkich podpisywano się "Cichy Zabójca";
2. Wszystkie koperty były zaplamione krwią...
*****
Koniec na dziś. Przepraszam że rozdział może jest do bani, ale nie miałam weny. Jeśli ktoś widzi jakieś błędy proszę pisać w komentarzach. Do następnego rozdziału,
~Mira~