poniedziałek, 5 października 2015

"Krwawe Listy" Rozdział 5

Hejo! Przepraszam, że mnie nie było ale nie miałam weny. Ale no cóż, takie życie. No dobra nie będę przynudzać miłego czytania.
                         *****
W tajnym miejscu...
-Hahahahahahahahaha...- psychiczny śmiech rozległ się po pomieszczeniu.
-Siostrzyczko! Wystarczy. Teraz pozwól nam pracować- rozległ się męski głos.
-No dobra.-Powiedziała dziewczyna z niechęcią w głosie
-No dobrze Siostrzyczko odsuń się teraz- powiedział dojrzały kobiecy głos- Kogo my tu mamy? Ah, no tak Macao i Romeo Conbolt. Widzę, że moja Siostrzyczka fantastycznie się wami zaopiekowała i zadała wam rozległe obrażenia. To bardzo dobrze. Świetnie się spisałaś siostra.- to mówiąc polkepała dziewczynę po głowie.- A teraz Braciszku przytrzymaj mi jego rękę. Świetnie. A teraz wstrzykujemy lek. I gotowe! Jeszcze tylko 276/1259 obiektów, aby móc spisać obserwacje i wnioski!-powiedziała z radością w głosie kobieta.
                        *****
W tym samym czasie w domu Natsu...
Dragneel i Clive usiedli na kanapie. Wyczerpani i głodni, po całym dniu zbierania informacji. Nie udało im się czegokolwiek ustalić. Wiedzieli tyle ile policja. Powoli tracili nadzieję na odnalezienie Heartphili i Alberony.
                            *****
Tym czasem w lochach
-Powiedz aaaaaaaa... do cioci.- powiedziała z sarkazmem w głosie dziewczyna, karmiąc przykutą do ściany Lucy. Canę karmiła podobnie.- Już niedługo znów będziemy mogły się pobawić!! Jeszcze tylko zostały trzy tygodnie! Kiedy one miną, znów będziecie mogły zawitać do mojego wesołego miasteczka.- to powiedziawszy dziewczyna z szerokim uśmiechem psychopaty wyszła z celi.
                        *****
Miesiąc później...
-Tak!!!!Udało się!!! Prawie jestem u celu!!!-rozległ się krzyk na wszystkie lochy.-  Jeszcze tylko zmodyfikujemy kod genetyczny i otrzymamy TO Braciszku!!!
- To cudowna wiadomość, Siostrzyczko.
                       *****
W tym samym czasie dom Gildartza
- Powoli tracę całkowitą nadzieję na ich odnalezienie. Zbliża się zima, a policja nawet nie wpadła na ich trop.- powiedział ze łzami w oczach Natsu.
- Nie martw się. Ja też tracę nadzieję z każdym dniem.- powiedział także ze łzami w oczach Clive.
- Taa. To jest okropne. Jednak jeszcze gorsze jest to, że jutro wraca Lisanna od rodziców, a ja nie wiem jak jej wytłumaczyć, że jej nie kocham? To nie takie proste.- zamartwiał się Dragneel.
- Hmmm... Masz rację, to jest trudna sztuka. Może porostu na spokojnie wytłumaczyć jej co zaszło, że odzyskałeś pamięć,  Lucy i Cana zaginęły i chcemy je odnaleźć. Jeśli naprawdę cię kocha to zrozumie twoje położenie i ci wybaczy.- poradził Gildartz.
- Pewnie masz rację. Muszę się tylko postarać- odpowiedział Natsu, z determinacja i pewnością siebie w głosie.
                         *****
Następnego dnia
- Witaj z powrotem Lisanna!- powiedział Natsu
- Witaj maleńki- odpowiedziałam zarzucając ręce na szyję, jednak opuściła sobie, widząc niepewność w oczach chłopaka- Coś się stało?
- Bo wiesz...- zaczął niepewnie- ja...- wziął głęboki wdech...- Ja odzyskałeś pamięć i cię już nie kocham.- powiedział Dragneel na jednym tchu. Lisannę zamurowało.
                          *****
No więc to by było na tyle w tym rozdziale. Jeżeli widzicie jakieś błędy,  piszcie w komentarzach. Do następnego rozdziału,
~Mira~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz